czwartek, 2 grudnia 2021
O mnie
Witam na moim blogu
Mam na imię Ania. Jestem absolwentką Akademii Humanistyczno-Ekonomicznej w Łodzi, na której studiowałam administrację o specjalności samorząd oraz absolwentką Wyższej Szkoły Biznesu na kierunku zarządzanie i inżynieria produkcji o specjalności zarządzanie jakością.
Od kilku lat zajmuję się pisaniem. Jest to moja pasja, której oddaję się całkowicie.
Na co dzień mam przyjemność pisać dla portali na tematy zdrowia i o tematyce związanej z dziećmi. Współpracuję również z gazetkami lokalnymi, na łamach których ukazują się moje artykuły przeznaczone dla młodych ludzi, jak i porady dla dorosłych.
Część tych artykułów zamieszczam właśnie na tym blogu. Zajmuję się szeroko pojętym copywritingiem. Jestem autorką dwóch książek:
niedziela, 14 listopada 2021
Precz z mową nienawiści
Czy kiedykolwiek zastanawialiście się, jaka jest codzienność współczesnych nastolatków?
Co w niej dominuje? Z pewnością wielu z nas odpowie życie w sieci….
Czy zdajemy sobie sprawę, że owe życie w sieci niesie za sobą przykre konsekwencje?
Często zapominamy, że poza graniem w sieci, czy nawiązywaniem kontaktów, nasze dzieci są narażone na tak zany hejt?
Nastolatkowie wchodzą w pierwsze głebokie relacje w swoim życiu, próbują budować obraz samego siebie, podejmując trudne wybory. Często nie spotykają się ze wsparciem najbliższych czy przyjaciół, szukając relacji wirtualnych.
Wielu nastolatków czuje odrzucenie, doskwiera im samotność. Nic więc dziwnego, że szukają pomocy w sieci, błędnie zawierzając pseudoprzyjaciołom z wirtualnej rzeczywitości. Bardzo często okazuje się, że znajomość taka kończy się prawdziwym upolowaniem na tych bardziej naiwnych, wylewnych nastolatków. Młodzi ludzie są skłonni idealizować swoje relacje, obudowują je silnymi emocjami, mają one często wymiar totalny. Prawie każdy nastolatek należy do jakiegoś świata mediów społecznościowych, nie zdając sobie sprawy z faktu, że często świat ten staje się niezwykle iluzyjny. W social mediach nie liczy się bowiem to, kim naprawdę jesteś, ale jak się pokazujesz.
Jeśli pokażesz prawdziwe ‘’ja’’ a okaże się, że obiegasz od całości, czyli uchodzisz za kogoś odmiennego, gorszego, może grozić Ci hejt. Zabrzmiało brutalnie, ale takie są realia. Wystarczy, że przeczytamy komenatrze na znanych portalach czy w mediach społecznościowych. Szybko ulegniemy wrażeniu, że hejtu jest tak dużo, że rozsiewanie negatywnych treści to zajęcie większości internautów.
Dla słabszego psychicznie nastolatka taka mowa nienawiści może być prawdziwym koszmarem.
Hejt bardzo często bywa reakcją na nudę, sposobem na zdobycie pozycji w sieci. Staje się swego rodzaju pokazaniem znajomym swojej siły, odreagowaniem swoich niepowodzeń, przejawem zazdrości. Poczucie anonimowości w internecie nasila takie zachowania.
Jak się bronić przed hejtem?
Drogi Nastolatku, przede wszystkim musisz wiedzieć, że nigdy nie jesteś z tym sam. Każdy z nas ma takie osoby, które wysłuchaja i pomogą. Musisz tylko dać im ku temu okazję. Hejterzy nie są też bezkarni – każda osoba hejtowana może dochodzić swoich praw na drodze powództwa cywilnego. Hejter za zniesławienie może dostać karę grzywny, a nawet pozbawienia wolności do lat dwóch.
Dobrym sposobem na przerwanie mowy nienawiści jest zaprzestanie czytania negatywnych rzeczy na swój temat. Czytanie ich i reagowanie na nie jest bowiem pożywką dla hejtera i napędza go do jeszcze bardziej wysilonych działań.
Zawsze można zadzwonić pod telefon zaufania dla dzieci i młodzieży i porozmawiać o swoim problemie, do czego serdecznie zachęcam:
TEL. 116111
poniedziałek, 8 listopada 2021
Zuzy spojrzenie na naukę ...
Dzięki rozmowie z Zuzą, zrozumiałam, że niejednokrotnie źle odbierałam współczesny świat nastolatków. To właśnie Zuza pomogła mi spojrzeć na jej pokolenie pod innym kątem.
Nasza rozmowa dotyczyła głównie życia. Jak ona się w nim odnajduje, co jest dla niej ważne, co mniej priorytetowe...
Zuza
jest zdania, że jej świat
całkiem się jej podoba, nie chciałaby go zmieniać, chciałaby
jednak zająć w nim miejsce, z którego będzie bardziej zadowolona.
Co miała na myśli? Chciałaby to co się da, uprościć, usprawnić,
by móc znaleźć więcej czasu na radość z życia. Pyta mnie,
czemu my dorośli jesteśmy mega zdziwieni, że większość jej
rówieśników nie akceptuje wysiłku bez konkretnego powodu,
poświęcenia dla mgliście określonych celów. To się nie zmieni.
Jeśli nie chcą się uczyć, to znaczy, że nie widzą powiązania
szkoły ze swoim planem na życie. Pokazanie im tego związku,
praktycznie i konkretnie, to najlepszy sposób, aby zabrali się do
nauki. Ale to już rola nie tyle rodzica, co nauczyciela. Zdaniem
Zuzy młodzież uczy się chętniej, jeśli rozumie, po co się uczy.
Nastolatkowie oczekują, że nauczyciel wskaże im praktyczne
zastosowanie i poda przykłady lub odniesienia do życia. Krótko
mówiąc, oczekują od swoich nauczycieli uruchomienia wyobraźni.
Nie chcą już uczyć się ich zdaniem niepotrzebnej historii, bez
wskazania im przydatności zdobywanej wiedzy historycznej. Dziwią
się, że nauczyciel wymaga wyuczenia regułki prawa
powszechnego ciążenia,
nie pozwalając im zinterpretować jej po swojemu. Współczesna
młodzież ma inne spojrzenie na edukację. Pragną reform, które
zaszczepiłyby chęć przyswajania wiedzy. Dobrym rozwiązaniem
byłoby łączyć przedmioty
szkolne ze swoimi planami na życie.
Dlatego
warto zacząć od rozmowy o planach, potem przemyśleć, jakie
przedmioty są dla tych planów ważne, a na koniec zająć się
lepszymi ocenami z tych przedmiotów. Nauczyciele powinni dać szansę
uczniowi być w czymś bardzo dobrym. Co mam na myśli?
Ważne
jest
wpieranie uczniów tam, gdzie już mają sukcesy, a zarazem
akceptować, że w pewnych obszarach może ich nie być. Należy
zaczynać od pytania „w czym chcesz być dobry?”, a nie „z czym
masz problem?”. Zdaniem Zuzy takie podejście pozwoliłoby na
lepsze wybicie się w swojej dziedzinie, a to już połowa sukcesu ku
temu, by być dobrym specjalistą.
Zuza uważa, że korzystanie z opracowań, skrótowych zestawień,
syntetycznych notatek, prostych opisów nie jest niczym ‘’na
skróty’’. Jej zdaniem to szybsza nauka bo uczą się od razu
tego, co najważniejsze i przyswajają to w syntetycznej formie.
Współcześni nastolatkowie narzekają na zadania domowe. Z
lenistwa? Zdaniem Zuzy, raczej z uświadomienia sobie, że tracą
czas, który mogliby wykorzystać na zainteresowania. Zuza naprawdę
ceni swój czas, ponieważ ma go za mało. Uważa, że to wynik
wpływu szkoły – lekcje, prace domowe, przygotowania do
sprawdzianów zajmują ponad 10 godzin dziennie. Na „resztę życia”
zostaje mało czasu, szczególnie jeśli ktoś chodzi na dodatkowe
zajęcia, tak jak ona. A więc większość dnia spędza na edukacji.
Zuza nie chce chodzić do szkoły po to, żeby zdobyć ogólną
wiedzę o świecie (tzw. ogólne wykształcenie), ale po to, żeby
gromadzić wiedzę, w której jest dobra i widzi w niej sens na
przyszłość. Szkoła
ma nauczyć nas samodzielności i wyzwolić w nas ciekawość.
Potrzebny jest inny system
nauczania. Taki, w którym stawia się na predyspozycje i
zainteresowania.
niedziela, 7 listopada 2021
Z dala od pola minowego ...
Kolejna rozmowa z Zuzą – nastolatką, którą bardzo polubiłam. Dużo ze sobą rozmawiamy. Dzięki tym rozmowom uczę się współczesnej młodzieży, której świat mimo pozorów wcale nie jest taki łatwy. Zuza zastanawia się, czemu nam, jako rodzicom, każda nawet najbardziej banalna rozmowa z nastolatkiem przypomina pole minowe?? Dotyczy to najbardziej powszechnego tematu typu: wyjście do kina z koleżankami. Wytłumaczyłam Zuzi, że moim zdaniem jest tak, bo nie jesteśmy pewni, czy nasze dobre intencje nie wywołają nieprzewidzianej reakcji. Będąc rodzicem, trzeba dołożyć wielu starań, aby stworzyć silną i trwałą więź ze swoim dzieckiem. Wchodząc w okres dojrzewania, nasza pociecha tak bardzo się zmienia, że my rodzice wychodzimy z założenia, że w ogóle nie znamy swojego dziecka. Często mówimy do siebie: jak ja go wychowałam, co zrobiłam nie tak, już nie widzi we mnie autorytetu, na który pracowałam od chwili poczęcia. Zapominamy jednak, że jako rodzice przestajemy być dla nastolatka jedynym autorytetem, gdyż do głosu silnie dochodzi grupa rówieśnicza. Zapytałam Zuzę, w jaki sposób znaleźć nić porozumienia z kimś, kto intensywnie się zmienia, budując burzliwie swoją indywidualność i niezależność? Pytam, bo wiem sama, że choć rozmowy takie to spore wyzwanie, zarówno dla nas rodziców jak i dzieci, są po prostu niezbędne. Jak więc rozmawiać, by uniknąć niepotrzebnych emocji?
Dzięki rozmowie z Zuzą zrozumiałam kilka kwestii związanych z komunikacją. Jak młodzież chciałaby, żeby ich rozmowa z rodzicem wyglądała?
Zdaniem Zuzi rodzice często rozpoczynają rozmowę od słów: Musimy pogadać? Dziwimy się wtedy, że od razu słyszymy odpowiedź: co znowu zrobiłam nie tak? W głowie nastolatka pojawiają się myśli: znów będą się czepiać i prawić mi morały.
Doprowadza to do tego, że młody człowiek przyjmuje postawę obronną i rozpoczyna naszą rozmową od ataku. A wcale tak nie musi być. Zuza chciałaby, żeby jej mama przyszła do jej pokoju i od tak sobie usiadła, znalazła chwilę na rozmowę o niczym, ot o przysłowiowej pogodzie. Chciałaby, żeby jej mama porozmawiała o sobie. Uważa, że łatwiej by jej zaufała, gdyby mama potrafiła podzielić się z nią swoimi przeżyciami i myślami. Oczywiście nie oznacza to, że powinniśmy swoje dziecko wplątywać w problemy dorosłych. Zastanówmy się może nad oczekiwaniami naszych nastoletnich pociech, rozmawiajmy po przyjacielsku, nie zaś jak na szkolnym dywaniku. Dzieci często nas winią za to, że w rozmowach z nimi zawstydzamy je, wzbudzamy w nich poczucie winy, nie potrafimy okazywać zainteresowania ich sprawami i potrzebami.
Pamiętajmy, że tylko otwarta rozmowa i bezpieczna atmosfera, której doświadcza nastolatek przy rodzicu, zaprocentuje zbliżeniem się do siebie dorosłego i dziecka, z kolei brak zaufania i wsparcia tylko spotęgują nieodpowiednie zachowanie. Nie oznacza to, że należy być zbyt pobłażliwym w stosunku do dziecka, które pozwala sobie na coraz więcej. Należy reagować. Niech ta reakcja będzie jednak polegać na szczerej rozmowie i wspólnym wyjaśnieniu sobie problemu.
Przeczytałam kiedyś bardzo ciekawy fragment wypowiedzi pani psycholog, który pozwolę sobie zacytować:
cyt.’’
Ważna jest świadomość rodziców, że zdrowe nastolatki, które buntują się z przyczyn ogólnorozwojowych, nie mają stałych skłonności do zaburzonych zachowań. Nastolatek często niewłaściwie testuje swoją dynamicznie rodzącą się dorosłość, nie wiedząc jeszcze, na czym ona tak naprawdę polega. Swoim postępowaniem w naturalnych sytuacjach sprawdza reakcje dorosłego, jak daleko sięgają granice jego zasad. Oczywiście nie oznacza to, że dziecko może się źle zachowywać i robić, jak chce. ‘’
To takie, moim zdaniem mądre zreasumowanie tematu.
Życzę wielu owocnych rozmów z nastolatkami.
środa, 6 października 2021
Z Zuzą o TOLERNACJI ...
Z Zuzą o tolerancji
Podczas kolejnego spotkania z Zuzą było gorąco. Poruszyłyśmy temat tolerancji, który szybko okazał się ogromnym problemem nas dorosłych. Tak przynajmniej sądzi Zuza.
Jej zdaniem mimo iż, żyjemy w wielokulturowym świecie, nie potrafimy zrobić tak, by nasze uprzedzenia wysłać do lamusa.
A przecież obok nas znajdziemy ludzi innych ras czy religii. Zdaniem Zuzy powinniśmy okazywać dzieciom, że te inności czy różnorodności są swego rodzaju wartością, a nie piętnem.
Język pogardy jest pierwszym krokiem ku nietolerancji. Pamiętajmy, że jeżeli dziecko zobaczy na ulicy osobę o innym kolorze skóry czy przedstawiciela innej religii, często posłuży się językiem, który wyniesie z domu. Błędem nas dorosłych jest okazywanie pogardy w sposób tak ostentacyjny. Zuza jest zdania, że w domach jej znajomych nie uczą tolerancji. Chcesz, by twoje dziecko miało szacunek do innych? Miej do niego szacunek. Chcesz, by unikało generalizacji, nie powielało stereotypów? Unikaj tego podczas rozmów w rodzinnym domu. Dziecko słyszy wszystko a często i więcej….i bierze przykład z nas dorosłych. To my dorośli stanowimy pewien wzorzec dla naszych latorośli. Zuza uważa, że nie powinniśmy piętnować zjawisk i ludzi, których nie rozumiemy. Oskarżanie, ocenianie po pozorach, stygmatyzowanie – to swego rodzaju mowa nienawiści, którą się nie tylko posługujemy. My jej uczymy nasze dzieci, często bardzo nieświadomie. Często jest tak, że odnosimy się z wyższością do cudzoziemców, osób o odmiennych poglądach czy innym wyznaniu. A co jeśli na tym się nie kończy? Mam tutaj na myśli fakt, że w mediach coraz częściej słyszymy o sytuacjach, w których Polacy zachowywali się agresywnie wobec osób o innej narodowości, poglądach czy wyznaniu. Nietolerancja przybiera wtedy oblicze rasizmu. Zachowania takie trudno jest wytłumaczyć. Zuza uważa, że nietolerancja bierze się z niewiedzy, głupoty i wartości wyniesionych z domu. Coś w tym stwierdzeniu jest….Jest zdania, że łatwiej jest uczyć swoje dzieci szacunku. Lepiej jest zamknąć buzię i nie pozwolić, by nasza pociecha słyszała słowa pogardy dla czegoś, czego często nie rozumiemy lub się boimy, bo i tak niejednokrotnie bywa.
Na koniec przytoczę mądre, moim zdaniem słowa Zuzy:
‘’Mam ogromną nadzieję, że znaczny odsetek mojego pokolenia, nie zgodzi się na śpiewanie jednym słusznym głosem, w obawie przed tym, iż wyłamanie się z tłumu będzie piętnowane. To od nas młodych zależy, czy zmienimy nasz świat na bardziej tolerancyjny…..’’
Drodzy Rodzice, jak często rozmawiacie w domu o tolerancji odmienności? A może nie rozmawiacie w ogóle, bo właściwie po co?
wtorek, 25 lutego 2020
W obliczu pandemii
niedziela, 5 stycznia 2020
Priorytetowo o przyjaźni
czwartek, 19 grudnia 2019
Nie marnuj żywności
A nie zapominajmy, że każda wyrzucona kanapka przyczynia się do degradacji środowiska. Najczęściej do śmietnika trafiają produkty o krótkim terminie przydatności do spożycia. Są to przeważnie warzywa i owoce, wędliny, nabiał oraz pieczywo. Zastanówmy się, jak wyznaczyć sobie ambitne i jednocześnie realne do zrealizowania cele, w celu niknięcia marnowania jedzenia? Z całą pewnością utopijnej sytuacji, gdy nie będziemy nic marnotrawić, raczej nie osiągniemy, ale zacznijmy od małych kroków. Zanim udamy się do sklepu, sprawdźmy, czego tak naprawdę nam brakuje, zróbmy listę produktów potrzebnych. Unikniemy w ten sposób niepotrzebnych zakupów, a tym samym zaoszczędzimy pieniądze. Sprawdzajmy daty przydatności do spożycia. Unikniemy dzięki temu prawdopodobieństwa, iż produkty z krótkim terminem przydatności do spożycia wylądują w koszu, gdyż nie zdążymy ich zjeść. Warto zamrażać resztki jedzenia, gdyż można je zużyć w miarę potrzeby. Zamrażajmy pieczywo. Gdy je odmrozimy będzie miękkie i pachnące. Nie bójmy się dzielić jedzeniem. Jeśli mamy za dużo kanapek czy ciasta nie krępujmy się zaoferować je znajomym. Być może jest ktoś w szkole, kto ma ochotę za naszą bułkę z serem.

Chciałabym również zachęcić Was do refleksji na temat ogromnej katastrofy humanitarnej od czasów drugiej wojny światowej jaką jest klęska głodu szalejąca w krajach Afryki i Bliskiego Wschodu. Ile milionów ludzi tam mieszkających zagrożonych jest śmiercią głodową. Ubóstwo, złe warunki środowiskowe, niedożywienie i brak dostępu do odpowiedniej opieki, sprawiają, że miliony dzieci wciąż muszą walczyć o przetrwanie.
Odsyłam do:
/www.unicef.pl/Chce-pomoc/Wplac-teraz

niedziela, 10 listopada 2019
Zazdrość....
Tu, my – rodzice powinniśmy również reagować. Mówmy swemu dziecku otwarcie, że nie wymagamy od niego zbyt wiele. Nie oczekujmy, by nasza pociecha we wszystkim była alfą i omegą, miała najlepsze oceny i osiągała sukcesy, gdyż to niemożliwe. Tłumaczmy dziecku że zawsze znajdzie się ktoś od niego lepszy, atrakcyjniejszy, mądrzejszy, bogatszy, itd. Nieustanne porównywanie się z innymi wpędza tylko w kompleksy. Czujemy się wtedy gorsi od innych.
czwartek, 7 listopada 2019
Mroczna strona demokratyzacji mediów
czwartek, 15 sierpnia 2019
Patchworkowe relacje
Nie ukazuj swojej ekscytacji nowym związkiem przed pasierbem, gdyż ten nowy początek jest dla dzieci twojego partnera jakimś końcem. Bądź przygotowana, że one mogą wcale nie być tak podekscytowane. Co wtedy zrobić? Nie warto brać tego do siebie, gdyż dziecko zazwyczaj nie potrafi sobie poradzić z własnymi uczuciami, co nie znaczy, że cię nie lubi.
Relacje macochy z przybranymi dziećmi nie należą do najprostszych. Przybrana matka tworząc rodzinę z mężczyzną mającym już dzieci z poprzedniego związku, staje przed nie lada wyzwaniem. Zwłaszcza na początku kształtowania relacji macocha-pasierbowie obu stronom towarzyszą różne emocje. Jak sobie z nimi poradzić? Przede wszystkim należy dużo rozmawiać, i nie odkładać trudnych tematów na później. Świetnie sprawdza się rozmowa macochy i dziecka w cztery oczy. Wiadomą sprawą jest, że początki tworzenia nowej rodziny obfitują w różnego rodzaju emocje. Przybrana matka jest pełna obaw o to, jak ułożą się jej relacje z dzieckiem partnera, dlatego szczera rozmowa o uczuciach jest jak najbardziej wskazana. Dzieci, po przeżyciach związanych z rozstaniem rodziców, również mają mieszane uczucia. Warto więc opowiadać im o swoich uczuciach i decyzjach w związku z nową sytuacją i zapewnić, że zawsze mogą do ciebie przyjść ze swoimi problemami. Musicie się nawzajem do siebie przyzwyczaić. Fajnie jest więc spędzać ze sobą jak najwięcej czasu, np. podczas gotowania.
Chciałabym przejść do jednej z najbardziej istotnych spraw związanych z byciem macochą. Nigdy nie próbuj zastępować dziecku matki. To nie jest twoja rola. Bądź dla niego życzliwym człowiekiem, z którym relacje z czasem mogą się stać dla niego bardzo ważne, ale nigdy nie próbuj zastępować miejsca matki. Nie oczekuj, że będzie do ciebie mówiło "mamo", a nawet powiedz mu, że nie jest to potrzebne.
Kolejną sprawą jest właściwa relacja między matką dziecka, a macochą. Nawet jeśli wy nie darzycie się sympatią, nigdy nie przedstawiaj matki dziecka w negatywnym świetle i nie sprzeciwiaj się ich wzajemnym kontaktom. No chyba, że intencje dziecka są inne.
Wychować na mola …
niedziela, 17 marca 2019
Złota zasada - nie szkodzić
Słowo bywa ulotne, tylko pióro jest wieczne Słowo wypowiedziane jest zaledwie drgnieniem powietrza, e...
-
Mobbing w szkole Młodzież coraz częściej doświadcza dyskryminacji w swoim życiu. Przykładem tego może być zjawisko tak zwanej '...
-
Prostytucja występuje w każdej warstwie społecznej od wielu wieków. Zjawisko to coraz częściej dotyka nastolatek, które poszukują sponsora....




