Dlaczego czasem życie
boli za bardzo i jak znaleźć drogę
powrotną?
Każdy z nas, bez względu na to, jak bardzo stara się zachować pozory siły, zna to
dojmujące uczucie, gdy otaczający nas świat staje się nagle zbyt głośny, zbyt wymagający, a
wszechobecna presja otoczenia zaczyna przypominać zaciskającą się pętlę, z której nie
sposób się wyplątać bez pomocy z zewnątrz. Czasem to, co czujemy, nie jest tylko zwykłym
„gorszym dniem”, jesienną chandrą czy chwilowym spadkiem nastroju, ale staje się
przejmującym, paraliżującym poczuciem stania nad krawędzią głębokiej, mrocznej
przepaści, pod którą widać jedynie przerażającą ciemność, ciszę i pustkę, a w rubryce
„Świat Nastolatków” nie boimy się zadawać nawet najtrudniejszych pytań, dlatego dziś
chcemy otwarcie porozmawiać o tym, o czym dorośli tak często mówią jedynie szeptem lub
wcale: o kryzysach psychicznych, narastającym poczuciu beznadziei oraz o tym, że każda,
nawet najbardziej stroma przepaść, ma gdzieś swój bezpieczny, drugi brzeg.
Kiedy docierają do nas tragiczne informacje o kimś z naszego otoczenia, kto zdecydował
się na ostateczny krok i odebrał sobie życie, wszyscy zostajemy z milionem pytań bez
odpowiedzi, czując paraliżujący ból, szok i totalne niezrozumienie, ale warto zrozumieć, że
zanim dojdzie do tej ostatecznej tragedii, młody człowiek zazwyczaj przemierza długą,
samotną i wyczerpującą drogę, na której znaki ostrzegawcze są widoczne dla każdego, kto
potrafi patrzeć sercem, a nie tylko oczami. Przyczyn takiego stanu ducha jest mnóstwo i
absolutnie żadna z nich nie powinna być nazywana błahą czy nieistotną, ponieważ dla
kogoś, kto dopiero uczy się zarządzać swoimi emocjami i budować swoją tożsamość,
domowe burze, nieustanne konflikty z rodzicami, wychowywanie się w rodzinie
niewydolnej wychowawczo czy bolesne, pierwsze zawody miłosne są jak potężne trzęsienia
ziemi, które w jednej chwili burzą fundamenty poczucia bezpieczeństwa.
Żyjemy w czasach niezwykle trudnych dla osób o podwyższonej wrażliwości, gdzie
współczesny nastolatek bywa wystawiony na bezlitosną, publiczną ocenę rówieśników, a
internet, fora i media społecznościowe, zamiast dawać realne wsparcie, stają się często
miejscem wyrafinowanej manipulacji, gdzie w mrocznych zakamarkach sieci gloryfikuje
się samookaleczanie, promuje „estetykę smutku” i tworzy niebezpieczną modę na
autodestrukcję, która wciąga jak bagno.
Często słyszymy w swoim otoczeniu, na
korytarzach szkolnych czy w prywatnych wiadomościach zdania takie jak „wszystko
straciło sens”, „jestem tym potwornie zmęczony i chcę tylko spać” albo „niedługo już nie
będziecie mieć ze mną żadnych problemów” – musimy z całą mocą zrozumieć, że to nie są
tylko dramatyczne frazy rzucane na wiatr, ale realne, rozpaczliwe wołanie o pomoc i
prośba o to, by ktoś nas wreszcie zauważył, wysłuchał bez oceniania i poświęcił nam ten
bezcenny czas, którego zabieganym dorosłym tak często brakuje.
Jeśli zauważasz u samego siebie, że coraz bardziej izolujesz się od bliskich, tracisz
zainteresowanie pasjami, które dawniej sprawiały Ci radość, a Twoja twórczość – wiersze,
rysunki, posty czy playlisty – zaczęła krążyć obsesyjnie wokół tematu końca i śmierci, albo
jeśli w przypływie rezygnacji zacząłeś rozdawać swoje cenne przedmioty znajomym, to
wiedz, że są to czerwone flagi, których absolutnie nie wolno ignorować, bo są one
sygnałem, że Twoja psychika kapituluje pod ciężarem lęku. Pamiętaj, że próby ucieczki od
problemów poprzez substancje psychoaktywne, ryzykowne zachowania czy agresję
skierowaną przeciwko własnemu ciału to tylko chwilowe, złudne zagłuszenie bólu, który w
rzeczywistości wciąż tam jest i narasta, a prawdziwa odwaga i siła tkwią w przyznaniu się
do własnej bezsilności i odważnym poproszeniu o wsparcie, ponieważ dorastanie to
skomplikowany proces budowania własnej wartości, która pod żadnym pozorem nie zależy
od Twoich ocen w szkole, wyglądu zewnętrznego czy liczby polubień pod zdjęciem na
Instagramie.
Często lęk przed życiem i wchodzeniem w dorosłość staje się tak paraliżujący, że młody
człowiek rezygnuje z walki o siebie, ale musisz wiedzieć, że profesjonalna pomoc istnieje i
sięganie po nią nie jest powodem do wstydu, lecz dowodem dojrzałości – psychoterapia,
rozmowa z zaufanym nauczycielem, pedagogiem szkolnym czy anonimowy kontakt z
telefonem zaufania 116 111 to liny ratunkowe, które potrafią wyciągnąć człowieka z
najgłębszej, najczarniejszej ciemności, dając nową perspektywę. Twoje życie nie jest tylko
Twoją prywatną sprawą, jesteś unikalnym i niezwykle ważnym elementem tego wielkiego
świata, Twoje ukryte talenty, Twój śmiech i Twoja przyszłość mają ogromne znaczenie,
nawet jeśli w tej konkretnej chwili czujesz się całkowicie niewidzialny, niepotrzebny lub
odrzucony przez grupę. Reaguj natychmiast także wtedy, gdy widzisz, że Twój kolega lub
koleżanka drastycznie się zmienia, staje się apatyczny, rezygnuje z życia towarzyskiego lub
mówi o beznadziei, bo czasem jedno proste, szczere pytanie „co u Ciebie naprawdę się
dzieje?” i poświęcenie komuś godziny uważnego słuchania może dosłownie uratować czyjeś
istnienie i odmienić bieg historii. Nie musisz stawać nad tą przepaścią w samotności,
pozwól sobie pomóc, zaufaj komuś dorosłemu, kto potrafi milczeć i słuchać bez
wygłaszania kazań, i zawsze pamiętaj, że choć teraz nad Twoim życiem kłębią się gęste
chmury i widzisz tylko nieprzeniknioną mgłę, to za nią wciąż znajduje się słońce i Twoja
wielka szansa na życie, które z każdym dniem, przy odpowiednim wsparciu, będzie stawało
się lżejsze, jaśniejsze i pełne chwil wartych przeżycia.
Gdzie szukać pomocy?
116 111 – Telefon Zaufania dla Dzieci i Młodzieży (bezpłatny, 24/7)
22 484 88 01 – Antydepresyjny Telefon Zaufania Fundacji ITAKA
800 12 12 12 – Dziecięcy Telefon Zaufania Rzecznika Praw Dziecka


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Zapraszam do komentarzy, za które dziękuję